Tego wieczora w Mandarynce zaświeciło słońce, pełnym blaskiem,
choć panował półmrok serca i ciała rozpalone zostały w jednej chwili.
Wszystko to za sprawą duetu FISH & ENVEE, panowie rozkołysali
wszystkich obecnych i mogliby poprzestać na tym ,bo zabawa była
świetna. Nawet smutasy, zgromadzone przy barze po kilku kawałkach
zaczęły się rytmicznie bujać, nie sposób było inaczej przy tych
wszystkich -reggae'owo-dubowo-soulowo-fanky klimatach,
wymieszanych po mistrzowsku .Tłusty bit przyjęty z wielkim
entuzjazmem zwiastował wstawki ze wspólnego projektu fru,
którymi doprawiono całość. Pan Fisz oraz Pan Enevee doskonale
się rozumieją, stanowią duet jednorodny, bawią się muzyką z
wielką erudycją , a przede wszystkim prowadzą bezustanny dialog
z parkietem nie odpuszczając nawet na chwilę. Muzyka językiem
wszechświata wszak jest o czym przekonał się każdy kto tego
wieczora zawitał do mandarynki, poszybowaliśmy w przestworza
i z powrotem, choć nie koniecznie z powrotem........